Życie w pojedynkę nie jest łatwe, wiadomo. W Twojej głowie krążą zdania:

„Nie mam faceta… jestem samotna”,

„Fajni faceci są już dawno zajęci”,

„Wszyscy kogoś mają”,

„Nie mam szczęścia w miłości”,

„No ile można czekać…?!” itd.

Takie narzekanie nazwałabym narracją braku albo roszczenia. Uwierzcie mi, bardzo rozumiem te postawy i sama ich wielokrotnie doświadczałam. Trudno jest pozytywnie myśleć, gdy ktoś właśnie złamał Ci serce albo długo jesteś sama, albo ciągle poznajesz facetów, którzy do poważnego związku się nie nadają. Tylko, czy takie myślenie i mówienie nie ma żadnych konsekwencji?

Moim zdaniem ma. Stoi za nim przekonanie, postawa, że np. fajny facet Ci się po prostu należy. Że to oczywiste, że na każdego gdzieś tam czeka miłość.

Osobiście życzę Ci tego z całego serca i jednocześnie – przeczytaj poniżej, jaką różnicę robi zmiana optyki… a najpierw słów, którymi się wyrażasz. Nastawienie osobiste i język, jakim o czymś opowiadamy, o coś prosimy, mogą dużo zdziałać. Bo czy znalezienie odpowiedniego partnera na życie nie jest właściwie PROŚBĄ? Czy nie czekamy na miłość z NADZIEJĄ, że ją spotkamy? Nigdy nie masz pewności, że spotkasz kogoś wartościowego i jednocześnie – masz nadzieję, że fajny facet pojawi się w Twoim życiu. To jest ta inna perspektywa – nie braku i roszczenia, a prośby i nadziei.

Perspektywa trudna w naszych czasach. Czasach, gdy wszystko chcemy mieć pod kontrolą, wszystkim zarządzać i na wszystko mieć wpływ.  Trudna to praktyka też dlatego, że przecież nie chcesz być sama. W miłości jednak – moim zdaniem – potrzebne jest odpuszczenie kontroli. Co nie oznacza, że oddajesz cały wpływ przeznaczeniu. Nie. Oddaj to, co do Ciebie NIE NALEŻY i jednocześnie rób swoje, bądź aktywna, poznawaj ludzi, by trafić na fajnego człowieka. Nazwałabym to pokorą do tego, co będzie. Pokorą do czasu, do losu, biegu zdarzeń, być może do Boga czy Siły Wyższej, jeśli wierzysz. Nie jest łatwo o pokorę, gdy jesteś długo sama, a kolejni mężczyźni, z którymi byłaś okazują się rozczarowaniem. Czujesz żal, może złość, smutek, bezradność, może też ciśnienie, że lata lecą, a Ty wciąż nie ułożyłaś sobie życia tak, jak wymarzyłaś.

Co by się stało, gdybyś porzuciła pretensje, złość lub ironię i wieczne roszczenia? (Myślę, że dużo łatwiej jest zwalać winę na los, facetów, swoje nieszczęście niż ufać, prosić i czekać spokojnie.) Ostatnio w tym, o czym dziś piszę inspiruje mnie też koleżanka, która często w tym, co mówi, wyraża swoją szczerą prośbę, np. „To nie było to, o co proszę… „, „W swoim życiu proszę o dobrych ludzi”. Bardzo mi się dobrze tego słucha i czuję w tych słowach właśnie pokorę i brak kontroli.

Nie żądam, a proszę.

Przestaję wszystko planować i wkurzać się albo wystraszać, gdy coś nie idzie po mojej myśli.

Ufam, że moje życie pójdzie tam, gdzie ma pójść.

Że wszystko w swoim czasie.

Że wydarzy się to, co ma się wydarzyć, bym była szczęśliwa…

Zauważyłaś te TRZY MAGICZNE SŁOWA?

POTRZEBUJĘ, PROSZĘ, UFAM

Dlaczego właściwie potrzebujesz być w fajnym związku?

Postaraj się wziąć głęboki oddech (który pomaga kierować się ku sobie i swoim pragnieniom) i zapytaj siebie o potrzeby.

Inspiracje dla Ciebie:

Potrzebuję mężczyzny, który będzie towarzyszem mojego życia.

Potrzebuję dzielić z kimś życie.

Potrzebuję miłości i bycia kochaną.

Potrzebuję razem tworzyć wspólną przyszłość.

Potrzebuję bliskiej relacji z kochającym i oddanym mężczyzną.

Potrzebuję ciepła domowego ogniska tworzonego we dwoje.

Potrzebuję faceta na co dzień.

PROSZĘ

Proszę o mężczyznę, który będzie miał dobre serce.

Proszę o człowieka, który zechce razem ze mną iść przez życie.

Proszę o życie, w którym będę w bliskiej relacji.

Proszę o dobrego męża.

Proszę o siłę i wytrwałość, abyśmy mogli się spotkać.

UFAM

Ufam, że to, co dobre w miłości jest przede mną.

Ufam, że moje życie jest dobre.

Ufam, że jest na tym świecie mężczyzna dla mnie.

Ufam, że się znajdziemy.

Ufam, że świat mi sprzyja, abym mogła mieć rodzinę i dzieci.

Ufam, że jestem stworzona, by żyć w spokojnej relacji.

Z pozdrowieniami,

Agnieszka


P.S. A tymczasem, jeśli nie masz jeszcze wakacyjnych planów, a chcesz je spędzić na super wyjeździe, to zapraszam Cię na tegoroczny wakacyjny wyjazd na Jogę i plażowanie na Sardynii.  7-14.09 2019

Zapraszam na wyjazd te z Was, które chcą połączyć zajęcia jogi (można przyjechać nawet, jak nigdy nie praktykowałaś) z wypoczynkiem, plażowaniem, zwiedzaniem tej przepięknej wyspy i okolicznych miasteczek  oraz byciem w fajnej grupie ludzi i praktykowaniem włoskiego la dolce vita :-). W programie:

  • Joga 2 razy dziennie, połączona z relaksacją i medytacją,

  • Tydzień odpoczynku na plaży, kąpiele w lazurowej wodzie, niespieszne zwiedzanie wyspę i doświadczanie cudownie leniwego włoskiego życia,

  • Rejs po morzu, degustacja włoskich znakomitych win, uczta w tradycyjnym sardyńskim agriturismo z eko-produktami,

  • Warsztaty jogowe odbędą się w pięknym miejscu domu nad morzem, niedaleko ślicznej małej plaży, w kameralnej grupie,

  • Wyjedziesz rozciągnięta, wypoczęta, wzmocniona w ciele, opalona włoskim słońcem, napełniona energią ludzi i tego cudownego miejsca!

JOGĘ poprowadzi Agnieszka Passendorfer, super nauczycielka, autorka książki „13 lekcji jogi” i redaktor naczelna Magazynu Joga. Zapraszam! Cały program sardyńskiego wyjazdu jogowego tutaj