Dziś druga część wpisu. Pierwszą znajdziesz tu.

Kolejne filary zdrowego poczucia własnej wartości to:

3. Spełnione potrzeby, czyli klucz do szczęśliwego życia.

Każda kobieta na świecie, każdy człowiek, ma podobne potrzeby (oprócz typowo fizjologicznych; te psychiczne to, np. potrzeba przynależności, akceptacji, bycia wziętą pod uwagę, potrzeba odpoczynku, bliskości, kontaktu z ludźmi, dzielenia się, rozwoju, radości, miłości, autonomii, wsparcia, itd.) Zdrowe poczucie własnej wartości oznacza, że umiem zadbać o swoje potrzeby, a najpierw wziąć za nie odpowiedzialność. Tutaj znów sprawy nie mają się u wielu z nas tak, jak mieć powinny.

W rodzinie pochodzenia uczymy się pewnej strategii życia, a w tym spełniania swoich potrzeb. Często też – ich nie spełniania. Niestety, polska traumatyczna historia (wojny, bieda, ciągła niepewność terytorialna), która ciągnęła się przez pokolenia, nauczyła naszych przodków, że niewiele od życia można chcieć, bo są sprawy ważniejsze, jak np. życie czy bezpieczeństwo kraju. Ten przekaz pokoleniowy jest w nas, współczesnych 30-40 latkach do dziś… Do tego dana rodzina nauczyła nas, że np. lepiej nie zaspokajać wszystkich potrzeb dziecka, bo jeszcze się rozleniwi albo będzie egoistą… Niejednokrotnie nasi opiekunowie nie byli zdolni zadbać o nas – czy to z czystej niewiedzy, (że zaspokajanie potrzeb dziecka jest niezmiernie ważne, bo w ten sposób po prostu rozwija mu się mózg i uczy się ono podstaw funkcjonowania), z nieadekwatności (sami nie mając kontaktu ze swoimi potrzebami, nie umieli zaspokoić naszych) czy też było to fizycznie niemożliwe (chory, niezdolny do opieki rodzic, bądź jego nieobecność). Do tego – różne rodzinne historie, uwikłania, skośne relacje (np. matka traktująca swojego małego synka nie jak dziecko, a jak partnera życiowego, albo ojciec, który zamiast kobiecości żony bardziej dostrzega tę w dorastającej córce), niekiedy traumy, itd. sprawiają, że nie umiemy w dorosłym życiu zadbać odpowiednio o swoje potrzeby. Potem ten wyuczony schemat nieumiejętności spełnienia potrzeb powielamy w dorosłym życiu, potwierdzając tym samym, że spełnienie w naszym życiu jest niemożliwe. Jako dorosłe kobiety, np.:

  • Nie jesteśmy nauczone odpowiedzialności za swoje potrzeby;
  • Nie wierzymy w możliwość ich spełnienia;
  • Mamy niewielki dostęp do tego, czego naprawdę potrzebujmy (tzw. kontakt z potrzebami)

I tak czekamy, aż ktoś załatwi nasze sprawy za nas. Aż ktoś ułoży nasze życie za nas, zadba o nasze potrzeby emocjonalne. Znajdzie nam pracę, która będzie nas cieszyć; czy partnera, z którym możliwy jest zdrowy związek. Ten ktoś sprawi, że poczuję się szczęśliwa, bezpieczna albo, że nauczę się odpoczywać. Że w relacjach z ludźmi poczuję się blisko. Błąd! To wszystko stanie się dopiero wtedy, gdy nauczysz się dbać o swoje potrzeby. Nawet, jeśli nie zostałaś tego nauczona w pierwszych latach swojego życia.

Tutaj znów ważny jest wspomniany kontakt ze sobą. Czy masz emocjonalny i fizyczny dostęp do tego, czego potrzebujesz? Czy jeśli masz spięty kark, bo siedziałaś długie godziny przed komputerem, czujesz ten ból? A potem coś z tym robisz? (odpoczynek, masaż, spacer?) Czy jeśli jesteś samotna i brak Ci kontaktu z ludźmi, czujesz to i coś z tym robisz? Czy jeśli jesteś singielką i tęsknisz za byciem w związku, a kolejne randki przynoszą rozczarowanie, coś z tym robisz? Czy czekasz, aż życie samo się ułoży i los podsunie Ci wreszcie idealnego kandydata?

Jak ma się poczucie własnej wartości, miłość do siebie, do dbania o swoje potrzeby? Powiedziałabym, że dbanie o swoje potrzeby, zarówno te wyższego, jak i niższego rzędu to podstawa zdrowego poczucia własnej wartości. Jeśli masz do siebie samej dobry stosunek – akceptujesz siebie i chcesz dla siebie dobrze – będziesz traktowała poważnie swoje potrzeby i dbała o ich spełnianie, co z kolei zapewni Ci dobre życie.

Podam Ci przykłady:

Będziesz planować swój grafik pracy i spraw prywatnych, bo chcesz mieć w życiu spokój, równowagę i czas dla siebie (potrzeba porządku w życiu, jasności, celu, spokoju, równowagi, uwagi dla siebie).

Będziesz odkładać pieniądze, bo potrzebujesz bezpieczeństwa finansowego i chcesz pozwolić sobie na wymarzone wakacje (potrzeba bezpieczeństwa, niezależności finansowej, odpoczynku).

Będziesz dbać o relacje z przyjaciółmi, bo potrzebujesz kontaktu i bliskości z ważnymi dla Ciebie osobami (potrzeba relacji, związku z innymi ludźmi, przynależności, kontaktu, bliskości).

Będziesz pracować nad swoimi umiejętnościami społecznymi, bo chcesz być kompetentną szefową (potrzeba wiedzy, rozwoju, kontaktu z innymi).

Będziesz aktywnie szukała dla siebie wartościowego partnera, bo potrzebujesz być w bliskim związku i mieć rodzinę (potrzeba miłości, relacji, bliskości, znaczenia, rozwoju, stworzenia domu).

Będziesz rozwijać się/czytać/chodzić na warsztaty/coaching albo terapię, bo chcesz być szczęśliwa i spełniona (potrzeba wsparcia, rozwoju, wiedzy, szczęścia).

Będziesz spełniać swoje marzenia, bo własne szczęście jest dla Ciebie ważne (potrzeba szczęścia, samorealizacji, celu).

Będziesz uczyła się języków obcych, bo chcesz się rozwijać i komunikować z koleżanką z innego kraju (potrzeba rozwoju, kontaktu).

Będziesz dobrze się odżywiać, bo chcesz być zdrowa (potrzeba dobrostanu).

Będziesz ćwiczyć jogę, bo chcesz mieć elastyczne ciało i umysł (potrzeba ruchu, relaksu, dbania o siebie).

Ćwiczenie praktyczne:

Jakie potrzeby czujesz, że teraz są w Twoim życiu niezaspokojone i w jaki sposób możesz je zaspokoić? Poszukaj strategii możliwych do zrealizowania TERAZ.

4. Umiesz stawać po swoje stronie, czyli dbałość o swoje granice.

Temat granic – szczególnie tych emocjonalnych, jest chyba jednym z „najgorętszych” tematów wielu moich rozmów podczas coachingu, kobiecych spotkań oraz prywatnie z przyjaciółkami. Czemu jako kobiety mamy tak ogromny z tym problem?

Bo już od małego uczy się nas, żeby być grzeczną i ustępować.

Bo wielu mężczyzn ma tendencje do przekraczania granic kobiety (wielu z nich nie wyniosło, z często patriarchalnych domów rodzinnych, szacunku do kobiet).

Bo od początku życia uczy się nas, że to, co myślimy, czujemy nie jest tak ważne („Dzieci i ryby głosu nie mają”).

Bo nie wolno nam się złościć, a już na pewno tej złości wyrażać, bo wiadomo, ona szkodzi piękności (!!!) (A tak naprawdę wystrasza odbiorcę złości…). A przecież złość to nic innego, jak informacja od nas samych, że jakaś nasza granica jest właśnie naruszana albo jakaś ważna dla nas potrzeba jest w danym momencie pominięta.

Bo uczy się nas, że nie należy mówić tego, co uważam, bo wyjdę na zuchwałą albo „zbyt pewną siebie”.

Bo nie uczy się nas słuchania sygnałów z naszego ciała, które często jako pierwsze mówią nam, że coś jest nie tak. (np. gdy podczas rozmowy z kimś nam nieprzyjaznym zaczyna nas boleć brzuch albo głowa).

Bo nasza kultura pokazuje nam, że kobieta ma być pokorna i słuchać się silniejszych, mądrzejszych albo wyższych rangą, np. ekonomiczną (często to mężczyźni).

Bo obawiamy się odrzucenia – gdy pokażemy swoje prawdziwe zdanie albo to, że coś nam się nie podoba…

Co dzieje się potem?

Depczemy swoje granice. Przekraczamy je, w imię bycia akceptowaną albo „miłą”. Nie umiemy ufać swojemu zdaniu, intuicji, uczuciom. Nie stoimy po swojej stronie – czasem nie wiemy nawet, co to oznacza…

A  jeszcze potem znajduje to odbicie w naszych niesatysfakcjonujących relacjach. W tym, że facet nas zdradza, zostawia albo zawodzi, bo pozwalamy mu na zbyt wiele. W naszym zdrowiu. W braku energii do życia. W rozpadzie relacji, gdy przestajemy kochać mężczyznę, bo już tyle razy pozwoliłysmy mu się nie szanować, że nie możemy na niego patrzeć, a co dopiero z nim żyć. W ciągłym zmęczeniu. W przepracowaniu. W depresji.

Nie znam chyba kobiety, która nie miałaby doświadczenia z naruszeniem jej granic. To zdarza się wciąż.

Jak więc bronić swoich granic?

  • Przerobić w życiu krok 1, 2 i 3 tego artykułu. Świadomość siebie, swoich uczuć i potrzeb jest jedyną drogą do tego, by umieć odnaleźć się w sytuacji, gdy ktoś narusza nasze granice. Gdy ktoś nas nie szanuje. Gdy nas nadużywa. Gdy czujemy się z kimś źle.
  • Trzeba uświadomić sobie, że szanowanie siebie jest wyrazem miłości do siebie, poczucia własnej wartości. Kobieta, która szanuje siebie nie zwiąże się z toksycznym mężczyzną. Nie pozwoli sobie na złe traktowanie, w domu, czy w pracy. Nie będzie przekraczała siebie w imię pochwał, pieniędzy czy wygodnego „świętego spokoju”.
  • Jednocześnie – zdrowe stawianie granic jest często trudne i wiele osób robi to agresywnie, nawet, gdy mówi językiem porozumienia bez przemocy albo wyuczy się innego narzędzia komunikacji. (Jest to tzw. bierna agresja)
  • Tutaj chodzi o prawdziwą postawę szacunku do siebie i drugiej strony. W ogóle o podejście do życia i innych ludzi. O to, jak chcesz ich traktować i jak robisz to w rzeczywistości. Aby taką postawę mieć – potrzebujesz znać swoje nadrzędne wartości i być świadomą tego, jaka jesteś i jak inni Ciebie odbierają, jak się z Tobą czują.
  • Nauka stawiania granic to proces. Trudny i żmudny, szczególnie, gdy pochodzisz ze środowiska, które Cię nie szanowało.
  • Jeśli czujesz, że totalnie nie dbasz o swoje granice, w ogóle ich nie czujesz, nie rozumiesz i nie umiesz ich egzekwować – przemyśl pomoc terapeuty, bo najczęściej to jedyna skuteczna droga do zdrowienia kobiety, która rani siebie sama…

Ćwiczenie praktyczne:

Weź pod lupę swój ostatni tydzień. Jak często czułaś, że ktoś/coś przekroczył Twoje granice? Zastanów się, jakie Twoje ważne potrzeby nie zostały uszanowane? Wyciągnij wnioski, spisz je na kartce. Może w kolejnej sytuacji uda Ci się zareagować inaczej?

5. Znam siebie, czyli wiem, ile jestem warta!

Zdrowe poczucie własnej wartości zakłada również, że jestem świadoma swoich zasobów, mocnych stron, zalet oraz że umiem je wykorzystać w swoim życiu. Ponadto, jestem świadoma swoich słabych stron, ograniczeń (ma je każdy) i w trudniejszych momentach biorę je pod uwagę.

Moim subiektywnym zdaniem, nic nie jest bardziej „sexy” dla mężczyzny, niż świadoma kobieta, która lubi siebie, swoje życie i zna swoją wartość. Tak samo – najbardziej interesujący są dla nas ludzie, od których czuć szczęście i przebywanie z nimi jest lekkością i przyjemnością. Tutaj nie chodzi o to, że masz mieć jakiś wielki talent i dopiero wtedy możesz poczuć się wartościową kobietą – nie, to akurat jest perfekcjonizm, narcyzm 🙂

Chodzi o to, abyś miała rozpoznane swoje mocne strony. Czyli, np.

Wiesz, że umiesz radzić sobie w kryzysowych momentach życia, bo poradziłaś sobie z bolesnym rozstaniem albo utratą pracy.

Wiesz, że jesteś silna, bo już nie raz wyszłaś z życiowych tarapatów.

Wiesz, że jesteś ciepłą osobą, z którą inni uwielbiają przebywać.

Wiesz, w czym jesteś dobra w pracy i że robisz prezentacje jak nikt inny.

Wiesz, że umiesz z łatwością nawiązywać kontakt z nowo poznanymi ludźmi.

Wiesz, że świetnie mówisz po włosku.

Wiesz, że umiesz zarządzać zespołem, bo robisz to z powodzeniem od 10 lat.

Umiesz przekuć porażkę w życiową lekcję, z której wyciągniesz odpowiednie dla siebie na przyszłość wnioski.

Umiesz stawiać ludziom granice.

Umiesz ubrać się z gustem.

Umiesz cieszyć się z małych rzeczy.

Umiesz szanować ludzi. Jesteś empatyczna.

Umiesz zarabiać pieniądze.

Umiesz robić pyszną kawę, albo butter chicken masala.

Wiesz, że potrafisz stworzyć dom pełen ciepła i dobrego klimatu.

Wiesz, że masz dobrą energię i entuzjazm.

Wiesz, że masz piękne oczy i zgrabne stopy.

Wiesz, że umiesz rozkochać w sobie mężczyznę, który jest tego wart.

Wiesz, że umiesz dbać o relacje z ludźmi.

Wiesz, że jesteś uczciwą i dobrą osobą.

Umiesz nawiązywać bliskie relacje – masz tych samych przyjaciół od liceum. Itd.

I najważniejsze – umiesz z tego wszystkiego korzystać. Na co dzień i w momentach, gdy życie wali Ci się na głowę. Wtedy świadomość swoich zasobów i umiejętność ich użycia jest bardzo potrzebna. Dlatego niektórzy ludzie wychodzą obronną ręką z porażek, a inni nie. Ci pierwsi znają swoje zasoby i potrafią je wykorzystać w odpowiednim momencie.

Przykład?

Tracisz pracę albo biznes, który robisz, upada. (To w dzisiejszym zmieniającym się świecie zdarza się nawet najlepszym). Jeśli nie jesteś świadoma swoich mocnych stron i nie wiesz, jak z nich korzystać, to prawdopodobnie będzie Ci trudno sobie poradzić. A jeśli po pierwszym szoku, spowodowanym zmianą, zakasasz rękawy i:

Stwierdzisz, że przecież umiesz podnosić się z kryzysów, bo zrobiłaś to już kiedyś i się udało.

Zobaczysz, że przecież jesteś dobra w tym, co robiłaś w pracy i możesz robić to gdzieś indziej.

Uznasz, że przecież potrafisz zarabiać pieniądze i sobie poradzisz.

Stwierdzisz, że nadal masz w sobie życiową mądrość i zaufanie do siebie.

Zobaczysz, że masz wokół siebie przyjaznych ludzi, którzy Ci pomogą, gdy będziesz opadać z sił.

A potem wstaniesz z kolan i sobie poradzisz. Właśnie dzięki zasobom, których jesteś świadoma i które potrafisz wykorzystać. Ich znajomość daje niezwykłą siłę i oparcie w sobie. 

Z drugiej strony – zdrowe poczucie własnej wartości to także świadomość swoich ograniczeń. Czyli tego, w czym nie jesteś dobra, albo co sprawia Ci trudność. Jak, np.

Jesteś niecierpliwa, więc trudno Ci długo czekać na efekty różnych działań.

Łatwo się denerwujesz, więc spokój nie jest Twoją mocną stroną.

W relacjach z ludźmi dużo im dajesz, nie patrząc na wymianę, więc musisz uważać na osoby, które bezwzględnie to wykorzystują. (np. zakamuflowani manipulatorzy, egoiści, tzw. wampiry energetyczne).

Bardzo przejmujesz się tym, co mówią inni, więc potrzebujesz otaczać się przyjaznymi ludźmi, wszędzie tam, gdzie to możliwe.

Widzisz, co dopisałam po przecinku, do każdego z tych przykładów?

To, co należy robić ze swoimi ograniczeniami – być dla siebie delikatną. Uważać, przewidywać. Oraz rozwijać, bo nikt z nas nie urodził się bez osobistych deficytów. Ponadto, czasem ograniczenia mogą być zasobami!

6. Ostatni filar – umiejętność sięgania po wsparcie od świata i ludzi.

Bycie osobą o wysokim poczuciu własnej wartości nie oznacza, że ze wszystkim radzisz sobie sama, bo jesteś tak silna, że już nikogo i niczego nie potrzebujesz; i tak ze wszystkiego wybrniesz doskonale. Nie! To jest duża nadinterpretacja i znów – oznaka perfekcjonizmu, który nie ma wiele wspólnego ze zdrowym poczuciem własnej wartości. A osoby, które nie potrafią korzystać ze wsparcia albo myślą, że są tak wspaniałe, że nikogo i niczego nie potrzebują, narażone są na wypalenie, zmęczenie, samotność, a nawet depresję.

Tymczasem umiejętność sięgania po wsparcie, szczególnie to emocjonalne, jest gwarantem zdrowia psychicznego. Nikt nie urodził się po to, aby w samotności iść przez życie. Zobacz, jak boli Cię ząb – idziesz do dentysty. Jak starasz się o nową pracą – dokształcasz się, uczysz języków, itd. A jak jest Ci źle na duszy, masz gorszy czas albo stało się coś poważnego?

W takich momentach potrzebujesz wsparcia. Kogoś, kto Ci pomoże, gdy Ty opadasz z sił. Kogoś, kto z empatią wysłucha Twojej historii. Kogoś, kto po prostu prawdziwie Cię widzi. Ciebie, nie własne pomysły na Ciebie czy projekcje. To może być przyjaciółka, partner, kolega, rodzina, ktoś zaufany w pracy.

Po tym, czy ktoś jest w stanie dać Ci wsparcie, jakiego potrzebujesz, poznasz prawdziwe oblicze ludzi. Związek jest na tyle dobry, na ile potraficie dawać sobie z partnerem szczere wsparcie, szczególnie w trudnych momentach relacji albo kryzysach jednej z osób. Relacja z przyjaciółką jest na tyle dobra, na ile jest w niej zdrowa wymiana i na ile ta osoba potrafi Cię adekwatnie wesprzeć, a Ty ją.

Umiejętność sięgania po wsparcie ze świata oznacza, że gdy sama nie dajesz rady – robisz ruch w stronę zasobów świata.

Znajdujesz terapeutę, gdy masz depresję. Coacha, gdy jako singielka nie potrafisz randkować. Jedziesz na wakacje, gdy czujesz wypalenie zawodowe. Idziesz na masaż, gdy jesteś wykończona. Modlisz się/medytujesz, gdy potrzebujesz wsparcia siły wyższej. A potem sięgasz po te wszystkie sznurki, które wyciągają Cię na powierzchnię.


P.S. Temat poczucia własnej wartości jest na tyle ważny w życiu każdej kobiety, ale też trudny do rozpracowania samej, że postanowiłam dedykować mu tegoroczną wakacyjną wyprawę dla kobiet na Sardynię. 8-15.09 2018

Jedź z nami, jeśli chcesz połączyć wypoczynek na pięknej wyspie z warsztatami na temat poczucia własnej wartości. To będzie okazja, by:

  • Przez tydzień odpocząć na plaży, kąpiąc się w lazurowej wodzie, niespiesznie zwiedzając wyspę i doświadczyć cudownie leniwego włoskiego życia.

  • Popracować nad swoimi zasobami, miłością do siebie, granicami i tym, czego potrzebujesz, by być bardziej szczęśliwa i pewna siebie.

  • Rozwiniemy skrzydła w kameralnej kobiecej grupie – praca nad sobą i rozwój dzieją się o wiele bardziej efektywnie w przyjaznej grupie kobiet.

  • Wyjedziesz wypoczęta, wzmocniona, opalona włoskim słońcem, napełniona energią ludzi i tego cudownego miejsca!

Warsztaty poprowadzę razem z doświadczoną terapeutką, Moniką Kalinowską-Cisło. Jest jeszcze tylko 5 miejsc. Zapraszam! Cały program sardyńskiego wyjazdu tutaj