Stereotypowo w internecie i innych mediach, singielka czy jak kto woli kobieta stanu wolnego/panna/rozwódka/wdowa/dziewczyna o statusie to skomplikowane, często przedstawiana jest:

  • jako smutna, samotna „biedaczka”, której „nikt nie chciał”,
  • albo ona nie chciała („wybredna sztuka” z niej!),
  • albo jest „karierowiczką”, na wysokim stanowisku – a wtedy – wiadomo – jest samotna i nie ma czasu na faceta i rodzinę,
  • albo jest jakąś „dziwną feministką” albo „lesbijką…” – w obu mającą na pewno trudności w relacjach z mężczyznami.

Ludzie… Czas już rozprawić się z tymi krzywdzącymi przekonaniami.

Hej… bycie wolną kobietą to cudowny stan. Spójrz dziś na to w ten sposób!

Oczywiście, na dłuższą metę bycie samej, jeśli marzysz o związku i rodzinie może nie być przyjemne, samotność i niespełnienie doskwierają. Przeżywa się gorsze momenty, czy to po rozstaniu, gdy znów się nie udało, czy to spotykając niedojrzałych emocjonalnie Piotrusiów Panów. Znam to. Boli.

I jednocześnie jestem w pełni przekonana, że za mało docenia się możliwości płynące z bycia wolną kobietą!

Oto moja lista powodów, dla których uważam, że: singielka to brzmi dumnie!

  • First of all… jesteś naprawdę wolna! Nie tylko cywilnie, ale przede wszystkim – w swoich wyborach,  Czy to nie cudowne, że nie musisz z nikim konsultować decyzji małych i dużych (mieszkanie w mieście czy dom gdzieś dalej, na wakacje do Grecji czy oglądać fiordy w Norwegii?, Wigilia u Twojej rodziny czy Jego?, kafelki w łazience blady róż czy granatowe?…)
  • Nie musisz przy planowaniu brać pod uwagę drugiej strony – uwierz mi, to naprawdę czasem jest duży problem, by pogodzić podwójne preferencje, terminy, marzenia, cele.
  • Nie musisz z nikim ustalać wyjazdów ani godzin powrotu do domu 🙂
  • Nie musisz w nocy wstawać do dzieci (oczywiście jeśli ich nie masz :-), ani nie budzi Cię chrapanie faceta, który akurat ma katar…
  • Nie musisz stresować się, gdy on traci pracę – wiadomo, w związku stresów jest podwójna ilość, jeśli to naprawdę bliska relacja.

Generalnie… lista „nie musisz” jest długa. Może dodam do niej jeszcze, że nie musisz trwać w nieszczęśliwym związku, jakich wokół wiele. Masz przed sobą cudowną perspektywę stworzenia dobrej relacji od podstaw, świadomie, z rozwagą. Jak przyjdzie na to Twój czas.

Tymczasem… Możesz:

  • Rzucić to wszystko w ch… i przeprowadzić się do innego kraju… jeśli podejmiesz taką decyzję. Bez przenosin całej rodziny, kłopotów z wynajmem swojego domu (zakładam, że nie masz 300 metrowego gniazda za miastem), przenosin dzieci do innej szkoły i środowiska.
  • Wyjechać na 2-miesięczny kurs włoskiego i za nikim nie tęsknić.
  • Spontanicznie spakować się i jechać na narty z nikim tej decyzji nie konsultując. A nawet do Gwadelupy, jak masz taką możliwość i chęci.
  • Spać w sobotę do 12:00 bez wyrzutów sumienia, że znowu nie sprzątasz od rana… (i tak nikt nie zauważy różnicy).
  • Słuchać głośno ulubionej muzyki bez kłótni w aucie, że partner znów przerzucił Twoją ukochaną piosenkę. Oraz śpiewać do woli.
  • Wydawać pieniądze na co tylko zdecydujesz (tak! trzeci kaszmirowy szary sweter tej zimy jest niezbędny do życia!)
  • Gdy wracasz zmęczona po pracy możesz rozkoszować się niczym niezakłóconą ciszą. (bez „Kochanie, czy nie wiesz, gdzie położyłem mój lewarek do auta?”)
  • Siedzieć w piżamie całą niedzielę i szurać kapciami po trzecią kawę.
  • Jechać z przyjaciółkami do spa i nie martwić się, że Twój partner został jak Kevin – sam w domu.
  • Zajmować łazienkę całymi godzinami. Ustawiać na wannie kilogramy peelingów i świec, masz tyyyle miejsca dla siebie!
  • Rozrzucać rzeczy po domu, bez obawy, że ktoś się potknie o Twój dyfuzor od suszarki.
  • Jeść w łóżku nachosy, popijać je bellini i oglądać „Dobry rok” do 3:00 nad ranem. Nikogo nie obudzisz swoim chrupaniem i wzdychaniem do widoków prowansalskiej winnicy albo Russela 🙂
  • Chodzić z zieloną maseczką z alg na twarzy, która ma bardzo powiedzmy to… interesujący rybi zapach.
  • Nie wrócić do domu na noc. Bez wyjaśniania komukolwiek, że wieczór z przyjaciółką zakończył się 4 butelkami wyjątkowo dobrego rieslinga.
  • Chodzić na jogę 5 razy w tygodniu bez wyrzutów sumienia, że nie spędzasz tego czasu ze swoim facetem.

Może niektóre z tych powodów są błahe. Ale czyż nie błahostki tworzą nasze życie? Może niektóre z tych rzeczy możesz robić też będąc w związku, choć wtedy jest trudniej z przestrzenią tylko dla siebie. A teraz – ciesz się tym! Bez wyrzutów sumienia!

Jakie przykłady byś dodała do tej listy? Dopisz w komentarzach, jestem mega ciekawa!