Im dłużej pracuję coachingowo z singielkami, tym więcej nazbierałam opinii, obserwacji, czasem stereotypów. Wiadomo – zgłaszają się do mnie po wsparcie kobiety, które z różnych powodów są same – albo od dawna albo mają za sobą trudne rozstanie. Te historie nie napawają optymizmem, bo jawi się w nich obraz współczesnych mężczyzn niedojrzałych emocjonalnie, niepotrafiących utrzymać stałego związku  i uciekających, gdy tylko w relacji robi się trudniej/zwyczajnie. Takich, dla których najważniejsza jest kariera i pieniądze/inna wciągająca czynność, przygodne znajomości, latanie po świecie, imprezy i nieznośna lekkość bytu.

Ale! Ten post nie jest o tym – nie będzie krytyki i wylewania wiadra pomyj na Piotrusiów Panów, hipsterów czy niegrzecznych chłopców. Bo szczerze mówiąc – mnie tacy faceci nie interesują. Choć najbardziej „widowiskowi” i zabiorą Cię na weekend jachtem po Lazurowym Wybrzeżu, a kolejny spędzicie imprezując w Syrenim Śpiewie, to nie o nich będzie dzisiejszy post.

Będzie o mężczyznach z perspektywy oka, które już niejedno widziało (czyli mojego). 9-letni staż w pomaganiu ludziom w nawiązywaniu bliskich relacji, kilka ostatnich lat w związku i pamięć o czasie, gdy byłam sama, dały mi pełniejszy obraz, poparty też najnowszymi badaniami i rozmowami z różnymi mężczyznami. Oto on:

Współcześni mężczyźni mogą być jak Ridge z „Mody na Sukces” albo Will z „Był sobie chłopiec”… ale zdarzają się też Panowie Darcy oraz zwykli faceci.

Po prostu – są różni – jedni fajni, drudzy kompletnie nie nadający się do relacji. Wyjaśniając moje filmowe porównanie – wiecznie miotający się między kilkoma kobietami Ridge albo niedojrzała emocjonalnie postać Willa, zagrana przez Hugh Granta reprezentują mężczyzn w stylu „czeka Cię złamane serce”. Takich typów jest w przyrodzie dużo i to najczęściej oni zaprzątają nam głowę. Niepotrzebnie – bo chodzą po tym świecie też Panowie Darcy (jak ten dobry i szarmancki Colin Firth z  Bridget Jones), a nade wszystko – jest cała masa zwyczajnych mężczyzn – chcących poważnej relacji i gotowych na zaangażowanie.

Czy to aż tak proste? Moim zdaniem TAK. Ale wszystko zależy od Twojego wewnętrznego skanera – albo (najczęściej nieświadomie) wybierasz mężczyzn nie nadających się do związku i wtedy potwierdzasz swoje przekonanie, że dzisiejsi faceci są popaprani emocjonalnie albo takich, którzy rokują na przyszłość. Nie znaczy, że są idealni i taka będzie wasza relacja, ale znaczy to, że jest szansa na coś poważnego. Najczęściej zdarzają się takie związki kobietom, które… po prostu takiego mężczyzny szukają, o takim myślą i w stronę takiego kierują swoją energię.

Poza tym… zapytaj o zdanie na temat współczesnych kobiet jakiegoś mądrego i świadomego mężczyznę – zapewne odpowie Ci to samo, co ja o facetach: że kobiety są różne. Że znają wartościowe dziewczyny, ale też mieli do czynienia albo słyszeli o olśniewających femme fatale, które porzucają faceta, jak tylko pojawia się zaangażowanie. Być może znają też kobietę-bluszcz – nie odstępującą swojej miłości na krok i wprowadzającą się wraz z zastawą obiadową na 12 osób po tygodniu od poznania się.

Jeszcze jedno – tych „normalniejszych” być może jest mniej, ale są! Wszędzie – na portalu, w realu, w pracy i w knajpie. Znów – liczy się Twój filtr – na jaki typ mężczyzn zwracasz uwagę?

Czy współczesny facet szuka księżniczki? Nie. Współczesny, zdrowy facet szuka PARTNERKI, a nie matki albo „ozdoby” do sponsorowania.

Jak pisze Renata Arendt-Dziurdzikowska w marcowym Zwierciadle, nadchodzi trzecia fala miłosnych relacji. Mamy już za sobą model związku: macho i gospodyni domowa. Teraz królują: niezależna kobieta i miękki mężczyzna. Ale nieuchronnie nadciąga nowe: związek kobiecej kobiety i męskiego mężczyzny – autonomicznych, autentycznych, namiętnych kochanków. Ten potencjał jest już w nas.

Nadchodzą związki partnerskie. Co oznacza, że Ty masz być PARTNERKĄ – nie córeczką tatusia (niestety wiele z nas w związku łatwo wchodzi w taką rolę, jako córki z deficytami w relacji z ojcem, który nie brał czynnego udziału w wychowaniu i opiece, był zapracowany albo uzależniony). Masz też nie być ratowniczką czy matką dla nieporadnego życiowo partnera, bo to zawsze rodzi kłopoty w takiej skośnej relacji.

Fajny facet szuka fajnej partnerki. Nie jest prawdą, że takiej kobiety się boi. Nie jest prawdą, że boi się jej oczekiwań (o ile są one adekwatne do jego roli). Nie boi się też jej siły (nie mylić z agresją albo bierną agresją) i kobiecości. Jeśli zna swoją wartość, takiej kobiety szuka.

Co to oznacza dla nas? To, że swoje psychologiczne kłopoty z przeszłości (czytaj nierozwiązane konflikty wewnętrzne z dzieciństwa, dorastania i wszystkie dziwne przekonania, że facet powinien to czy tamto) potrzebujesz załatwić sama ze sobą, aby móc stworzyć trwały, partnerski związek z dojrzałym emocjonalnie mężczyzną.

Faceci, wiadomo, nie są idealni i też muszą nad sobą pracować – ale zamiast narzekać, że nie ma fajnych wolnych mężczyzn, że zostali sami dziwni, zajmij się sobą, swoim postrzeganiem związku i partnerstwa. A potem szukaj partnera. Nie wybawcy, który wreszcie odmieni Twoje życie i nada mu kolorytu. A gdy już takiego spotkasz – też nie łudź się, że zawsze będzie idealnie.

Prawdziwe partnerstwo – kobiecej kobiety i męskiego mężczyzny to wyższa szkoła jazdy. To branie odpowiedzialności za swoją rolę – głęboka świadomość, jaka jestem i co wnoszę od związku. Świadomość tego, że mój partner to naprawdę partner – że jesteśmy od siebie współzależni, ale też wciąż jesteśmy odrębnymi jednostkami. Że partnerstwo, o dziwo nie oznacza „wszystko po połowie”, ale oznacza wnoszenie do związku tego, co mam najlepsze, bez kalkulacji, że ja daję więcej, a Ty mniej. Dawanie i branie w zdrowym partnerskim związku będzie w równowadze i będziesz to czuła. Partnerstwo oznacza również, że razem radzicie sobie z trudnościami, że gdy jedno leci w dół, drugie jest przy nim i pomaga mu wrócić do równowagi.

A jaka jest twoja definicja partnerstwa i co jako partnerka chcesz wnieść do związku?

Wolni mężczyźni po 30-stce istnieją! To mit, że wszyscy wartościowi są już dawno zajęci, a zostali ci „drugiego gatunku”.

Potwierdzają to badania prof. Zbigniewa Izdebskiego i socjolożki Emilli Paprzyckiej, zawarte w książce „Single i singielki. Intymność i seksualność osób żyjących w pojedynkę”. Dowodzą one, że między 30. a 39. rokiem życia wzrasta liczba wolnych osób (jest ich 21,8 %) w stosunku do singli w wieku 25-29 lat (17,2 %). Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? Bo po prostu ludzie się rozstają, zaczynają widzieć bardziej, czego chcą od życia, co czasem oznacza właśnie rozstanie albo rozwód z pierwszym partnerem i szukanie kogoś bardziej nam odpowiadającego.

Zatem – przyjmij do wiadomości, że jeśli masz między 30 a 39 lat to masz większe statystycznie szanse na poznanie kogoś i stworzenie związku, niż ktoś przed trzydziestką. 

Mało tego – jeśli masz do 45 lat to nadal masz większe szanse niż ludzie po studiach, bo singli do 45 r. ż. jest też więcej niż tych z przedziału wiekowego 25-29.

Po 45 roku życia sytuacja kobiet niestety się pogarsza, bo więcej mężczyzn wchodzi ponownie w związki, po przekroczeniu tego wieku.

Zatem, moja Czytelniczko, (najwięcej kobiet, które się do mnie zgłasza jest w wieku 35-45 lat, czyli w idealnym do tego, aby zbudować dobry związek) jeśli chcesz kogoś znaleźć, to zacznij się rozglądać już teraz. Nie zwlekaj. A nawet, jeśli masz więcej niż 45 lat, to weź po uwagę, że mimo nie sprzyjających statystyk – ty przecież szukasz JEDNEGO mężczyzny.

Współczesny facet szuka kobiety… zadbanej.

To być może oczywiste, ale niestety – często spotykam się z narzekaniem obu płci, że ta druga strona mniej o siebie dba. Szczególnie w długoletnim związku. To dotyczy oczywiście też mężczyzn (ile z nas narzeka na brzuchatych leniwców, którzy zalegli na kanapie).

Niestety, nie łudź się, że jeśli masz sporą nadwagę, Twoje włosy nie widziały fryzjera od pół roku, cerę masz szarą i nie cierpisz się malować, a Twój ubiór przypomina strój luźnej gimnazjalistki, to masz takie same szanse na znalezienie mężczyzny jak bardziej zadbana i atrakcyjniejsza kobieta. Badania od dawna potwierdzają, że mężczyźni przede wszystkim szukają atrakcyjnych kobiet – tak deklaruje prawie 82%.

Tak, wiem, że piszę teraz jak dobrze zsocjalizowana mainstreamowa dziewczyna, której od małego wtłaczano, że ma ładnie wyglądać, ale kurde mol – dbajmy o siebie i swoją atrakcyjność. Pielęgnujmy kobiecość – co oznacza też dbanie o swoje ciało i całą zewnętrzność. Nikt nigdy nie wyglądał atrakcyjniej dzięki wymówkom.

Współczesny mężczyzna chce mieć rodzinę. Serio.

Często w gabinecie słyszę, że jakiś mężczyzna nie nadawał się do założenia rodziny. Tymczasem wyżej przytoczone badania Izdebskiego i Paprzyckiej mówią jasno, że mężczyźni chcą zakładać rodziny i jest to jeden z  głównych powodów, dla którego się wiążą. Nie dla wiecznej zabawy i dzikiego seksu.

A jeśli jakiś nie chce rodziny – po prostu się nie nadaje i nie zawracaj sobie nim głowy. Wiem, łatwo napisać, a trudniej zrobić, jak już wpadłaś jak śliwka w kompot, ale jeśli chcesz mieć rodzinę, zaangażowanego partnera i dzieci – szukaj kogoś, kto też tego chce.

—————————–

P.S. Jeśli nie wiesz, co robić, by znaleźć odpowiedniego partnera, próbowałaś już wszystkiego i nadal jesteś sama albo nie wierzysz, że wreszcie możesz się szczęśliwie zakochać albo ciągle trafiasz na tych „niedostępnych” – zapisz się na mój 8-tygodniowy kurs on-line „Kurs na miłość. Otwórz swoje serce, randkuj mądrze i znajdź partnera, jakiego szukasz!”. Dzielę się w nim moją najlepszą wiedzą i kilkuletnim doświadczeniem w pracy z wieloma singielkami. Kurs startuje 11 maja 2017.

Krok po kroku pokażę Ci, co robić, by wreszcie znaleźć miłość.

Zapisz się do mojej listy mailingowej – do czasu startu Kursu otrzymasz niezbędne info o kursie oraz zaproszenie na moje bezpłatne webinary tylko dla Singielek!

Zapisz się do listy mailingowej tu